
„W rocznicę urodzin Jeremiego Przybory Magda Umer osierociła miłośników smutnych piosenek, które to – jak podkreślała – zaskakująco skutecznie potrafią poprawić nastrój. Podczas koncertów, między piosenkami, opowiadała historie o ważnych dla niej artystach, przyjaciołach, nie pozwalając, by pamięć o nich minęła.
W dokumencie wyreżyserowanym przez Grażynę Pieczuro – Magda (1993) Agnieszka Osiecka wspomina, że zanim poznała Magdę, najpierw usłyszała jej piosenki. Pomyślała wtedy, że Umer może przypominać pannę ćmę, istotę spowitą w tiule. Gdy wreszcie spotkała Magdę, pomyślała, że jest ona dorosłym elfem. Zresztą nie było to jedyne skojarzenie rymujące się z mitologią. Adam Hanuszkiewicz, który obsadził piosenkarkę w roli Racheli w Weselu, zobaczył w niej rusałkę, nimfę wodną. Zwrócił też uwagę na jej szare widząco, niewidzące oczy. Co ciekawe, Jeremi Przybora również wspominał oczy Magdy, które według niego były „przezroczyste” a dzięki takiej właściwości „łatwo zajrzeć do duszy”.
Małgorzata Magda Umer urodziła się 9 października 1949 roku (w 13. urodziny Osieckiej!). Największą miłością jej dzieciństwa był ojciec. Często śpiewał córce smutne piosenki, grał też na fortepianie i akordeonie. Pewnego dnia przyniósł do domu epidiaskop, przy pomocy którego – co niedzielę – wyświetlał swoim dzieciom bajki. Kiedy miała dziewięć lat, sąsiadka kupiła telewizor, a mała Małgosia zaczęła przychodzić do niej na wieczory z Kabaretem Starszych Panów.
Po maturze rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. We wstępie książki Jak trwoga, to do bloga Magda opisała ten ważny dla jej kariery okres: „[...] któregoś dnia odwiedzili mnie w domu moi szkolni koledzy – Janusz Weiss, Krzysio Knittel i Andrzej Woyciechowski. Byli starsi kilka klas, ale znaliśmy się z akademii, zabaw, zimowiska. Postanowili założyć kabaret i chcieli, żebym ja w nim śpiewała piosenki, które oni będą pisać. Zgodziłam się, przekonana, że to będzie chwilowa zabawa dla nas i naszych znajomych”. I tak pod koniec lat 60. zaczęła występować m.in. w Stodole. Scena festiwalowa również przyjęła ją serdecznie. Zdobyła wyróżnienie podczas 7. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, a dwa lata później nagrodę za Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie. W ten sposób nawiązała się wieloletnia relacja Magdy ze sceną opolską. Pewnie wszyscy pamiętamy hołd dla Agnieszki Osieckiej, czyli koncert Zielono mi (1997) w reżyserii Umer. Magda uwielbiała zresztą pisać scenariusze, reżyserować. W programie telewizyjnym „Zwierzenia przy fortepianie” wraz z Jeremim Przyborą przypominała o twórczości mistrza Kabaretu Starszych Panów. W „Rozmowach o zmierzchu i świcie” chorująca już Osiecka opowiadała Umer o swoim życiu. Przy innej okazji zwierzali się jej Piotr Fronczewski, Maryla Rodowicz, Wojciech Mann, Zbigniew Zamachowski czy Krystyna Janda. Choć Janda na początku nie przepadała za Umer, jak wyznała w dokumencie Pieczuro, bardzo szybko zostały przyjaciółkami. Ich współpracę można prześledzić w Zapiskach z wygnania i kultowej już Białej bluzce, napisanej przez Agnieszkę Osiecką.
W wywiadzie Włosy mokre od pocałunków (1993) Umer wspominała swoje pierwsze porywy serca: „Kilka razy byłam zakochana. Prawie zawsze nieszczęśliwie. Ja kochałam się w kilku mężczyznach, kilku mężczyzn kochało się we mnie, ale najczęściej nie byli to ci sami mężczyźni”. Artystka często śpiewała o uczuciach znanych z doświadczenia. To właśnie dlatego jej interpretacje były autentyczne i poruszające.
Ulubioną poetką Magdy była Wisława Szymborska, a poetą Bolesław Leśmian. Sięgała po jego twórczość wielokrotnie, m.in. w formie piosenek-poematów, często w bardzo ascetycznych, lirycznych aranżacjach. Ale na warsztat brała również teksty Agnieszki Osieckiej, Jeremiego Przybory, Wojciecha Młynarskiego czy Magdy Czapińskiej. Co ciekawe, słynny Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie – utwór, który przyniósł jej wielki rozgłos, był początkowo napisany z myślą o Ewie Demarczyk. Choć artystka uważała, że utwór ten powinien wykonywać silny głos, a ona była „od szeptania”, to w taki oto sposób narodziła się jedna z najważniejszych interpretatorek poezji śpiewanej.
Magda Umer, wielka humanistka, często zastanawiała się nad sprawami ostatecznymi. Jej wyjątkowa interpretacja życia została uwieczniona w dziełach, które z nami zostaną. I choć Magdy już z nami nie ma, to śpiewane przez nią piosenki pomogą nam wciąż grać w zielone.