Dobra strona literatury

12.09.2025
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Andrzej Włast

 

Kolejny „lodzermensz” o niebywałym talencie, jak Julian Tuwim, Karl Dedecius, Piotr Skrzynecki. Tuwim był zresztą jego bliskim kolegą – tak z artystycznych scen, jak i z ważnego dla historii ZAiKS-u spotkania 18 marca 1918 roku w warszawskiej kawiarni Udziałowa, kiedy to grupa twórców powołała Związek Autorów Kabaretowych, po roku przemianowany na ZAiKS.

Gustaw Baumritter, urodzony w 1895 roku, Andrzejem Włastem został 20 grudnia 1914 roku, kiedy w Teatrze Udziałowym premierę miała jego rewia Pod murami Warszawy. Studiował w tym czasie na Uniwersytecie Warszawskim. Zgłosił się na ochotnika do Legionów, ale w wojsku dostał inne zadanie: organizacja i reżyseria wydarzeń kulturalnych. I tym – poza pisaniem tekstów piosenek, librett, scenariuszy i filmowych recenzji – zajmować się będzie przez całe życie. Współpracował z wszystkimi bodaj przedwojennymi kabaretami i teatrzykami rewiowymi, popularnymi w owych latach: Mirażem, Czarnym Kotem, Sfinksem, Bi-Ba-Bo, Teatrem Artystycznym, Stańczykiem, Teatrem Małym…

W 1920 roku dołączył do Juliana Tuwima, Mariana Hemara i Fryderyka Jarosy'ego w Qui Pro Quo, najlepszym kabarecie dwudziestolecia. Po krótkim okresie współpracy z kabaretem rewiowym Perskie Oko, Włast wespół z Henrykiem Warsem otwiera własny teatr rewiowy – Morskie Oko działało do 1933 roku. I kolejny nowy teatrzyk, Rex, czynny zaledwie kilka miesięcy. W kwietniu 1939 roku założył teatr Ali Baba i pracował w nim do wybuchu wojny. Pozostał w Warszawie i wkrótce trafił do getta. Dokładna data jego śmierci jest nieznana.

Napisał ponad 2000 tekstów piosenek, z których wiele stało się przebojami (słowo to, zastępujące niemiecki „szlagier”, jest również jego autorstwa). Pisał szybko i łatwo (także jako Willy), chwytliwe melodie zamawiał u najlepszych kompozytorów rozrywkowych: Artura Golda, Jerzego Petersburskiego, Zygmunta Karasińskiego, Henryka Warsa. Śpiewane do dziś piosenki to m.in. tango Jesienne róże, Całuję twoją dłoń, madame, Ja się boję sama spać, Szkoda twoich łez dziewczyno, Ta mała piła dziś czy znane na całym świecie Tango Milonga. Był autorem i tłumaczem kilku librett operetkowych oraz autorem sztuki Plaga Warszawy. W 1923 roku wydał swój debiutancki i jedyny tomik poezji Serce tatuowane. Podczas częstych wyjazdów za granicę, zwłaszcza do Paryża, podpatrywał repertuary tamtejszych rewii i kabaretów, skupował teksty i partytury muzyczne, z których bez większych oporów korzystał. Swoje recenzje i felietony publikował w „Przeglądzie Teatralnym i Kinematograficznym” oraz w „Ekranie i Scenie”.

W roku stulecia Stowarzyszenia Autorów ZAiKS – 2018 – został jego członkiem honorowym.

.
.

CYTATY

Przed wojną w Warszawie było tak, że Tuwim i ja pisywaliśmy podobno najlepsze piosenki. Ale szlagiery, które prosto ze sceny szły na ulice Warszawy, Łodzi, Radomia, które ryczały radiowe i gramofonowe głośniki – te umiał pisać tylko Andrzej Włast.
[Marian Hemar]

[…] szybko zorientował się, że uliczna popularność piosenki zależy przede wszystkim od jej melodii, a w znacznie mniejszym stopniu od tekstu, od popularności zaś piosenki zależą dochody kompozytora i autora słów. Posiadłszy tę świadomość zrezygnował z wszelkich ambicji literackich i z pełnym cynizmem wziął się za seryjną produkcję melodramatycznych, do łez wzruszających wszystkie służące arcydzieł.
[Jerzy Jurandot]

Tuwim czy Hemar mogli napisać tekst kiepski, gdy omsknęła im się ręka [...] Włast świadomie z rozmysłem zniżał się do poziomu przedmiejskiej knajpy, magla, miłosnego świergotu półanalfabetów. Dopowiadał wszystko do kropki, po kropce pisał dalej, brnąc w nieznośny sentymentalizm, ckliwą lirykę, łatwiznę zużytych metafor. Każda droga prowadziła do nieuniknionego rymu: jak łez to kres, jak dal to żal, jak ust pąk to żar mąk.
[Ryszard Marek Groński]

.
.

Tango milonga

Tango milonga
Tango mych marzeń i snów
Niechaj me serce ukołysze!
Tango milonga
Jak dawniej grajcie mi znów
Zabijcie tę dręczącą ciszę!
Żegnajcie, dawne wspomnienia
Żegnajcie, burze i serc uniesienia
Czas wszystko odmienia
Kochanku mój, żegnam cię, bywaj zdrów!

 

Całuję twoją dłoń, madame

O nieznajoma i piękna pani,
wiesz przecież jaką mam sympatię dla niej.
Ślesz mi uśmieszek, lecz cóż mi z tego,
gdy cały dzień przy sobie masz innego.
On na mnie patrzy tak jak wróg,
więc już odchodzę pełen trwóg.

Całuję twoją dłoń, madame,
śniąc, że to usta twe.
Przed tobą chylę skroń, madame,
bo dobry ton tak chce.
Lecz serce moje śni, madame,
że gdy poznamy się,
nim przejdzie kilka dni, madame,
pozwolisz sama mi, madame,
miast twą całować dłoń, madame,
całować usta twe.

 

Jesienne róże

Jesienne róże, róże smutne herbaciane
Jesienne róże są jak usta twe kochane
Drzewa w purpurze ostatni dają nam schron
A serca biją jak dzwon, na jeden ton
Jesienne róże szepcą cicho o rozstaniu
Jesienne róże mówią nam o pożegnaniu
I w liści chmurze idziemy przez park głusz
Jesienne róże więdną już

#Dobra strona literatury
#Artykuł z kwartalnika